You need to upgrade your Flash Player This is replaced by the Flash content. Place your alternate content here and users without the Flash plugin or with Javascript turned off will see this. Content here allows you to leave out noscript tags. Include a link to bypass the detection if you wish.
You need to upgrade your Flash Player This is replaced by the Flash content. Place your alternate content here and users without the Flash plugin or with Javascript turned off will see this. Content here allows you to leave out noscript tags. Include a link to bypass the detection if you wish.

Moje umiejętności

Potrzeba niesienia pomocy…

Pan Ryszard Cichy jest znanym i cenionym uzdrowicielem, człowiekiem wyposażonym przez naturę w możliwość skierowywania strumieni bioenergetycznych, w sposób wzmacniający naturalne mechanizmy obronne organizmu. Jego indywidualne zabiegi dają szybkie i wymierne efekty. Już po pierwszym zabiegu pojawia się dobre samopoczucie, a złe wyniki wracają do normy. Jego energia działa na wiele schorzeń: bóle kręgosłupa, migreny, alergie, choroby serca, układu krążenia, oddechowego, trawienia, moczowego, wiele innych. Choroby nowotworowe są naturalnym testem możliwości uzdrowiciela, a w tej dziedzinie Pan Ryszard Cichy ma udokumentowane osiągnięcia.
Pogłębiając swoją wiedzę teoretyczną, z powodzeniem ukończył w 1994 r. roczny kurs z zakresu Tradycyjnej Chińskiej medycyny w Akademii Tradycyjnej Chińskiej Medycyny prowadzonej przez szkołę Huatuo. Następnie w roku 1999 ukończył kurs bioenergoterapii zorganizowany przez Ośrodek szkolenia „Bioton”, uzyskując tym samym formalne kwalifikacje w tym zakresie.

Walka z chorobą

Przez długi czas Pan Ryszard Cichy nie miał świadomości, iż dysponuje zasobami bioenergetycznymi, których działanie może mieć moc uzdrawiającą. Co prawda, żywa była w rodzinie pamięć dziadka, do którego zwożono z całej okolicy osoby z połamanymi kończynami, a jego dłonie powodowały, iż rany i złamania goiły się nadzwyczaj szybko i bez komplikacji, ale nie ten fakt spowodował, że Pan Cichy odkrył swoje możliwości.

Mając lat 40 Pan Ryszard uległ poważnemu wypadkowi samochodowemu i w stanie prawie całkowitej utraty kontroli funkcji organizmu, przykuty do wózka inwalidzkiego, wydawał się być skazany na prowadzenie życia osoby głęboko upośledzonej. Ku zaskoczeniu świata medycyny, rodziny i znajomych, Pan Ryszard skupiając swoją wolę na procesach własnego organizmu odzyskał pełną sprawność w tempie, które stanowiło zaprzeczenie wszelkich naukowo uzasadnionych prognoz.

W swoich bezpośrednich kontaktach z pacjentami Pan Cichy wielokrotnie podkreśla, iż traktuje bioenergoterapię jako terapię komplementarną w stosunku do medycyny akademickiej. Jest zwolennikiem ścisłej współpracy z lekarzem prowadzącym.

Udokumentowane rezultaty pracy

Działalność Pana Ryszarda Cichego, to dziesiątki, jeśli nie setki spotkań z ludźmi potrzebującymi pomocy. Zawsze są to przypadki trudne, najczęściej te, w których medycyna akademicka nie ma nic więcej do powiedzenia.
Poniżej przedstawione przypadki to nie tylko szereg spełnionych nadziei, ale również dowód na potrzebę dopełnienia współczesnej medycyny naukowej o elementy terapii naturalnych i otwarcie się na wpisane w organizm zdolności samoleczenia. Ze zrozumiałych względów niniejszy zbiór nie zawiera szczegółów personalnych, jednakże w każdym opisanym przypadku – na życzenie, pacjenci są gotowi potwierdzić skuteczność terapii Pana Cichego.

Walka z nowotworami

Od kilku lat zajmuję się panią M.Z. z Raszyna, która została poddana operacji usunięcia jednego płuca i chemioterapii skierowanej na nowotwór (guz) w drugim płucu. Chemioterapia nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Moja intensywna praca, po około trzech miesiącach doprowadziła do wycofania nowotworu. Do dziś, raz w tygodniu spotykam się profilaktycznie z panią M.Z.
Udało się zapobiec, tylko przy pomocy energoterapii, amputacji piersi z powodu nowotworu złośliwego piersi u mieszkanki Radomia, pani R.B. Spotkania terapeutyczne odbywały się w mieszkaniu pana Z.K. w Warszawie, który w następstwie tego przypadku został moim pacjentem, (napisał list w tej sprawie, bowiem ustąpił u niego naczyniak na twarzy i dziąsłach).
U pacjenta pana L.A. Z Warszawy stwierdzono dwie zmiany nowotworowe w wątrobie. Po około pół roku kuracji bioenergoterapią, (ok. 30 spotkań) stwierdzono tylko ślady zwapnień pozostałych w miejscu stwierdzonych nowotworów. W tym czasie bioterapia była jedyną formą leczenia pacjenta.
U znanej śpiewaczki operowej młodego pokolenia wystąpiły tzw. „guzy śpiewacze” na strunach głosowych, co było równoznaczne z zakończeniem kariery już na początku drogi. W wyniku kilkudziesięciu spotkań, bez zastosowania jakiejkolwiek dodatkowej kuracji medycznej, struny głosowe wróciły do normy i pacjentka wróciła na sceny polskie i światowe odnosząc duże sukcesy.
U pacjentki, pani M.W. pokonałem raka złośliwego narządów rodnych. Nowotwór ustąpił całkowicie, a pacjentka opisała ten przypadek w liście skierowanym do Nieznanego Świata. List ten został opublikowany w nr 5/2002 (137).
W ciągu dwóch miesięcy pracy z panią W.G. z Warszawy, udało się doprowadzić do zniknięcia dwóch guzów złośliwych w wątrobie.
W ciągu trzech miesięcy, spotkań raz w miesiącu, udało się doprowadzić do wycofania choroby nowotworowej u pacjenta w Kielcach.
Udało mi się usunąć nowotworowe zmiany w piersiach u pani B.K. z Warszawy, (napisała list w tej sprawie).

Skutki wypadków samochodowych i komunikacyjnych

Przypadek 16-letniego M.K. z Jarocina określony został przez lekarzy jako beznadziejny. Po wypadku motocyklowym (wielonarządowe ciężkie obrażenia ciała) doznał także stłuczenia pnia mózgu i zapadł w śpiączkę. Lekarze Oddziału Intensywnej Opieki Medycznej Szpitala w Kaliszu uznali, że nie ma możliwości wybudzenia pacjenta ze śpiączki. Mnie udało się wybudzić chłopca ze śpiączki za pierwszym podejściem, z tym że moje działanie zakłóciło pracę urządzeń elektronicznych obsługujących OIOM. Rodzice pacjenta napisali do mnie podziękowanie.
Podobny przypadek miał miejsce w odniesieniu do 18-letniej ofiary wypadku samochodowego, pani O.C. z miejscowości Grochów. Złamanie kręgosłupa i przerwanie rdzenia kręgowego spowodowało czterokończynowe porażenie i pozbawienie czucia, paraliż od szyi w dół. Praca w przypadku tej pacjentki trwała około 14 miesięcy, z tym, że spotkania miały miejsce raz w tygodniu. Pacjentka odzyskała czucie w całym ciele, sprawność funkcji fizjologicznych i 100% sprawność rąk. Nogi wymagają przy chodzeniu zakładania aparatów usztywniających.
Udało mi się wybudzić ze śpiączki i doprowadzić do szczęśliwego wyzdrowienia pana K.M. z Warszawy – ofiarę wypadku samochodowego. W wyniku wypadku doznał pęknięcia płuc, śledziony i obrażeń mózgu, które doprowadziły do śpiączki. Spotkania z chorym, w obecności najbliższej rodziny odbywały się w Szpitalu Wojskowym w Bydgoszczy.
Pan R.F. z Warszawy zerwał sobie cztery wiązadła kolanowe – udało mi się przywrócić pełną sprawność kontuzjowanej nogi.

Leczenie urazów kręgosłupa i rdzenia kręgowego

W Konstancinie zostałem poproszony o to, by wyleczyć odleżyny powstałe u 16 letniego Tomasza Kolano z Warszawy, (wyraził zgodę na posługiwanie się jego imieniem i nazwiskiem). Chłopiec skoczył na głowę do zbyt płytkiej wody, złamał kręgosłup w odcinku szyjnym, przerwał rdzeń kręgowy i doznał czterokończynowego paraliżu (od szyi w dół pozbawiony został czucia). Medycyna nie dawała jakichkolwiek szans, zarówno na odzyskanie połączeń nerwowych, jak i na uniknięcie dość ciężkiej operacji usunięcia odleży powstałych na pośladkach chłopca, (tkanka martwicza sięgała kości). W ciągu trzech miesięcy niezwykle intensywnej pracy, tylko przy pomocy energoterapii udało się wyleczyć odleżyny i uruchomić całkowicie motorycznie chłopca. Odzyskał sprawność całego ciała i wszystkie funkcje fizjologiczne.
20 letni pacjent D.O. z Wielbarka w wyniku wypadku komunikacyjnego w 2005 r. doznał urazu kręgosłupa i rdzenia kręgowego na wysokości th-11. W następstwie urazu nastąpiło porażenie kończyn dolnych i zanik czucia poniżej pasa. W wyniku 3 miesięcznej terapii, (która nadal jest intensywnie prowadzona) pacjent odzyskał władzę w nogach oraz kontrolę nad czynnościami fizjologicznymi.
22 letni pacjent P.P. z Pyrzyc, w lipcu 2005 r. w wyniku skoku do wody na głowę doznał złamania kręgosłupa na wysokości kręgów C4 – C5 wraz z urazem rdzenia kręgowego, w wyniku czego nastąpiło całkowite porażenie czterokończynowe. W wyniku 4 miesięcznej terapii, (która nadal trwa), pacjent odzyskał możliwość poruszania rękami i nogami.

Zakażenia i infekcje

U dwudziestoletniej pacjentki z Konstancina, pani M.B. rozpoznano zapalenie ropne piersi spowodowane gronkowcem. Przez pół roku leczenie antybiotykami i innymi farmaceutykami nie przyniosło żadnych rezultatów. Pacjentka zgłosiła się z bolesną piersią, z której obficie sączyła się ropa (opatrunek nie wystarczał dla zatrzymania wycieku), bolesne i powiększone były okoliczne węzły chłonne. Po jednym zabiegu ustąpiły wszystkie objawy. Pierś i węzły chłonne wróciły do normy. W ciągu dwóch dni po zabiegu nawet skóra na piersi odzyskała normalny wygląd. Należy podkreślić, że w czasie bioterapii pacjentka nie przyjmowała żadnych leków, ani nie była poddana żadnym innym zabiegom. Choroba nie powróciła.

Pracując jako wolontariusz w szpitalu dla bezdomnych w Warszawie, zapobiegłem amputacji nogi pana S.W. Mężczyzna ten uległ wypadkowi kolejowemu, w wyniku którego utracił jedną nogę, a z drugiej sączyła się przez 9 miesięcy ropa, z (tzw. przetoki ropnej). Postanowiono amputować nogę, gdyż żadne stosowane antybiotyki nie pomagały. Po kilku zabiegach przetoka zniknęła. W tej sprawie pan S.W. napisał do mnie podziękowanie, a telewizja WOT zrealizowała kilkuminutowy materiał reportażowy.
U chorego na cukrzycę wystąpiło owrzodzenie na kikucie amputowanej poniżej kolana nogi. Pojawiły się rany, które nie poddawały się żadnym środkom farmakologicznym. Po kilkunastu wizytach perspektywa kolejnej amputacji została oddalona.
Pomogłem kobiecie, u której w wyniku wypadku narciarskiego, prawa noga uległa skomplikowanemu złamaniu. Po kilku wizytach stan zapalny ustąpił, proces gojenia ran i złamań zaczął postępować w tempie dwukrotnie szybszym, niż zakładały prognozy.

Pomoc chorym na AIDS

W szpitalu dla bezdomnych w Markocie zajmowałem się chorymi na AIDS. Chorzy nie byli wówczas leczeni, jedynie co 3 miesiące byli poddawani kontrolnemu badaniu na poziom wirusa w milimetrze sześciennym krwi. Po każdym kolejnym badaniu lekarze ze szpitala Chorób Zakaźnych przy ul. Wolskiej w Warszawie informowali mnie o radykalnym obniżeniu poziomu wirusa we krwi. Proponowano mi nawet uczestnictwo w programie badawczym, jednakże projekt ten upadł z uwagi na brak funduszy i zainteresowania sprawą służby zdrowia.

Choroby naczyń krwionośnych

Raz w roku, przez ok. 3-4 tygodnie pracuję nad przypadkiem pani B.K. z Sosnowca, która od kilku lat przyjeżdża do Warszawy na kurację. Kilka lat temu jej noga została zakwalifikowana do amputacji na skutek zmian chorobowych naczyń krwionośnych. Tymczasem, w wyniku corocznych spotkań, udaje się utrzymać obie nogi w sprawności.

Zaburzenia hormonalne

U pani K.F. z Warszawy, w wieku 20 lat zanikła miesiączka. Lekarze zalecili poważną kurację hormonalną. Po ok. 20 spotkaniach wszystko wróciło do normy bez stosowania jakiejkolwiek dodatkowej kuracji farmakologicznej, czy też hormonalnej.

Alergie

U aktorki S.M. udało mi się skutecznie pokonać alergię wywołującą objawy skórne uniemożliwiające jej pracę na planie. Udało mi się wielokrotnie i skutecznie pomagać w ciężkich stanach niewydolności oddechowej wywołanej przez alergie.

Nie prowadziłem dziennika swoich poczynań, zatem nie udokumentowałem kilku przypadków wyleczenia białaczki, nowotworu odbytu, nowotworu jelita grubego, zatrzymania choroby Parkinsona, Alzheimera, wyleczenia niedomykalności zwieraczy odbytu, nowotworu pęcherza moczowego, nowotworu płuc, nowotworu wątroby, kilku przypadków niepłodności u kobiet i mężczyzn, impotencji, rozmaitych ciężkich stanów zapalnych, migren, stanów anemii oraz cukrzycy i kilkudziesięciu przypadków pomocy w sprawach uciążliwych, lecz uznanych jako mniejszej wagi.